Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rimmel. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rimmel. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 24 września 2015

Prosty makijaż dzienny w ciepłej tonacji

Hej! Lato już niestety na dobre opuściło Belgię. Od pewnego czasu zachmurzone niebo czy deszcze to już 'norma'. Nie wiem jak was, ale mnie - niskociśnieniowca taka pogoda po prostu rozkłada na części pierwsze. Zmotywować się do czegokolwiek staje się nie lada wyzwaniem. 

Ale do rzeczy:
Wczoraj zrobiłam makijaż dzienny, bardzo prosty i w neutralnych kolorach. Czyli taki, który będzie w stanie zrobić większość z was. Nie potrzeba do jego wykonania specjalnych umiejętności. A kolory użyte do jego wykonania, znajdziecie pewnie w swoich zbiorach kosmetycznych.




Cały makijaż przygotowałam w ciepłej tonacji, więc posiadaczki owej urody będą na pewno zadowolone efektem końcowym :o) 




Co użyłam do wykonania makijażu oczu?

Brwi
-Flormar Eyebrow shadow - EB03
Korektor
-Misslyn BB concealer cover & hydro care - 16
Baza pod cienie
-Zoeva Eyeshadow Fix MATTE
-NYX Jumbo pencil - Milk
Maskara
-Maybelline the colossal Volume express CAT EYES




Cienie
*Zoeva Naturally Yours
-pure - do zmatowienia obszaru pod brwią aż do załamania powieki
-soft & sexy - zewnętrzny górny i dolny kącik
-timeless chic - czarna matowa kreska do 3/4 linii rzęs
*Zoeva Rodeo Belle
-early sunshine - powieka ruchoma
-rodeo ready - całe załamanie powieki, roztarte ku górze
*Makeup Revolution awesome metals eyeshadow 
-Rose Gold - wewnętrzny kącik oka


Reszta kosmetyków które użyłam w makijażu:

-Rimmel Wake me up - 200 soft beige
-Essence XXXL shine lipgloss - 32 pearly peach
-Bell Bronze Sun Powder - 022
-Catrice Illuminating blush - 020 Coral Me Maybe


A u was często goszczą neutralne brązy na powiekach?

W następnym poście makijażowym, będziecie mogły zobaczyć efekt z użyciem produktów z ostatniej paczki od Born Pretty Store. Do zobaczenia TU<-- Sama jestem ciekawa, jak to wszystko będzie z sobą współgrało :o)

A więc do następnego! Pozdrawiam serdecznie
~Milanka

środa, 1 lipca 2015

Haul zakupowy ostatnich 2 miesięcy (pierwsze wrażenie) - Makeup Revolution, Rimmel, Catrice, Maybelline...

Witajcie! Ostatnio sporo się u mnie działo, w tym wizyta mojej mamy. Przez trzy tygodnie byłam naturalne niedostępna. Spędzałam z nią tyle czasu ile się dało :-) 
Oczywiście nie zapomniałam o blogu i w miarę możliwości będę go dalej prowadzić. Nie wiem jak często w okresie letnim - zaczął się okres urlopowy.

Przez te dwa miesiące trochę kosmetyków wpadło w moje ręce, dlatego robię o nich oddzielny post. W razie konieczności przy makijażach, będę mogła was tu odsyłać.
I pamiętajcie, kosmetyków nigdy za dużo :o)

A więc zaczynajmy:

MUA - Matte Palette - Winter Forest



Kolejna fajna paletka, znanej i taniej angielskiej firmy Makeup Academy. Zawiera 10 matowych cieni w tonacji ciepłej i zimnej.


Cienie są naprawdę przyzwoitej jakości za tak przystępną cenę. Fajnie ją mieć w swoich zbiorach, jednak jeśli macie wybór - dopłaćcie i wybierzcie jakąś z dostępnych palet Zoeva.


Dobra baza i do dzieła :-)

 

Spójrzcie na tę pigmentację. Warto się zainteresować.


Cena: 5,99€
Ważność: 12M

GOSH - 9 shades - 001 to enjoy in new york



Jak tylko zobaczyłam w sklepie, musiałam kupić. W palecie mamy 3 cienie perłowe (w tym piękna brzoskwinia) i 6 matowo- satynowych. Jak to GOSH, trochę kosztuje jednak jakość mówi sama za siebie. I te zawsze eleganckie i mocne opakowania.


Cena: 12,99€
Ważność: 24M


Mix



Od góry:
-Xlash Pro - odżywka o naturalnych składnikach do rzęs.
-Rimmel Lasting finish - podkład o przedłużonej trwałości, pełne krycie.
-Australian Gold Instant Sunless Spray - samoopalacz w sprayu.
-Vaseline total moisture cocoa radiant spray - lotion nawilżający w sprayu.
-Rimmel Wake me up - podkład rozświetlający.
-Maybelline Dream nude mousse - podkład w piance.
-Pomadki Catrice ultimate.
-Rimmel Stay matte - prasowany, matujący puder.
-Catrice eyebrow filler- żel do utrwalania brwi.
-Catrice longlasting brow definer- pisak do wypełniania brwi.
-Bourjois - sztuczne rzęsy.
-Rimmel - rozświetlający róż prasowany.
-Revlon photoready - róż w kremie.
-L'oreal Color Infallible - skoncentrowany cień o przedłużonej trwałości.
-Catrice illuminating blush - rozświetlający róż w pięknym koralowym odcieniu.


Odkąd polubiłam się ze słońcem w tubce, co raz próbuję to nowych i szukam lepszych. Uważam, że nie ma co na samoopalaczach oszczędzać, ponieważ od ich jakości zależeć będzie efekt końcowy. Zawsze zależy mi na tym, aby aplikacja kosmetyku była łatwa, opalenizna trzymała się długo i nie było czuć 'typowego' samoopalacza. Tym razem zdecydowałam się na Australian gold - Instant sunless spray
Jestem nim naprawdę oczarowana, dlatego zrobię o nim oddzielny post. Już zaczynałam się rozpisywać :-P

Cena: 28,95€
Ważność: 12M



Kupiłyście dobry samoopalacz? To teraz zainwestujcie w dobry lotion do stosowanina na co dzień i na SZYBKO aby utrwalać waszą opaleniznę. O nim dowiedziałam się od you tuberki Chloe Morello.
Ekspresowa aplikacja, bardzo wydajny - świetne wyjście gdy rano nie macie dużo czasu na balsamowanie. No i błyskawicznie się wchłania!

Cena: 6-7€
Ważność:


Na razie używam mixu podkładów lasting finish i wake me up, dlatego nie umiem stwierdzić czy ten pierwszy tak mocno kryje jak obiecuje producent. Ten drugi polubiłam w okresie letnim, kiedy mamy trochę bardziej suchą skórę niż normalnie, gdyż fajnie ją upiększa i nawilża. O Maybelline dream nude mousse powiem innym raziem, ponieważ na razie go nie używam.


Od lewej: (wszystkie są do ciepłego typu cery)
Rimmel lasting finish - 303 true nude.
Rimmel wake me up - 200 soft beige.
Maybelline dream nude mousse - sand 30.


Rimmel Stay Matte - long lasting pressed powder - 006 warm beige. Kupiłam go z myślą o gruntowaniu korektora pod oczami. Oprócz tego, że ma świetny żółtawy kolor nic więcej nie powiem, gdyż go jeszcze nie używałam. Opakowanie niestety trochę tandetne, trzeba z nim ostrożnie.


Róż Catrice - 020 Coral Me Maybe, Rimmel - 120 Pink Rose i Revlon - 200.


*


Paleta Maybelline The nudes, jest bardzo pożądana w blogosferze a zapoczątkowała to Maxineczka :-) Ku mojemu szczęściu zostały wprowadzone do regularnej sprzedaży w belgisjkiej drogerii. Wzięłam bez mrugnięcia okiem ;-)


Jest bardzo uniwersalna, totalny must have! Cienie są świetnej jakości, ostatnio najczęściej maltretowana przeze mnie paleta. 


Cena: 15,99€
Ważność: 24M

Makeup Revolution


W skład mojego zamówienia weszło:

-Ultra brow arch & shape - fair - duo do podkreślania brwi: pisak i kredka w jednym.
-Maskara Amazing curl - black brown - bardzo lubię tego typu zaokrąglone szczoteczki, ta sprawdza się dobrze, choć mogłaby nabierać więcej tuszu.
-Pomadka Iconic Pro - it eats you up - jest bardzo kremowa i fajnie się rozprowadza. Kupiłam ją wyłącznie dla koloru (jaskrawa fuksja), nie oczekuję od niej Bóg wie czego.
-Ultra Aqua brow tint - light - farbka do brwi, bardzo chciałam jej wypróbować. Na temat jej trwałości jeszcze się wstrzymam, ale w użytkowaniu jest naprawdę dobra.
-The one fluid blusher - Pink Sea - róż w kremie, łatwo się rozprowadza przy pomocy pędzelka z tej samej firmy. Jednak jest bardzo wodnisty i nietrwały.
-Vivid blush lacquer - o'boy - kolejny róż w płynie, jednak wart zakupu. Jest to kosmetyk zastygający i trwały, dlatego radzę uważać przy aplikacji.
-Awesome Metals Eyeshadow - rose gold.


Paleta z serii I love makeup - makeup Geek. Ku mojemu zdziwieniu była darmowa przy zakupie na określoną kwotę. Yes please :-) Kolory są naprawdę fantastyczne i mam już kilka swoich faworytów. Znajdziemy tu cienie metaliczne, duo chromatyczne, matowe jak i satynowe.


W moim zamówieniu nie mogło zabraknąć również niezawodnych palet róży Hot Spice i Golden Sugar. Tę drugą najczęściej używam, w okresie letnim lubię trochę pobłyszczeć na policzkach. 


A wy co ostatnio kupiłyście ciekawego?
Pozdrawiam, do następnego
~Milanka





czwartek, 6 listopada 2014

Makijaż gwiazd - Rita Ora

Oglądając strony internetowe w poszukiwaniu inspiracji na makijaż natknęłam się na Ritę Orę. Bardzo podoba mi się jej uroda i lubię ją jako piosenkarkę. Taka Rihanna w wersji blond :-)

Jej makijaż zawsze kojarzy mi się z czarną kreską na oku i czerwonymi ustami. Tworzy to świetne połączenie z jej jasnymi włosami i ciemnymi oczami!

Dawno nie było u mnie na blogu nic z serii makijażu gwiazd, postanowiłam więc wam taki post przygotować. Pierwszy z serii z Milą Kunis cieszył się niemałym zainteresowaniem. Możecie zobaczyć TU<-- Wybrałam odpowiednie zdjęcie z makijażem Rity i ruszyłam do malowania.

Bazowałam na tym zdjęciu:


Rita na delikatne zaznaczone oczy w odcieniach brązu, narysowaną kreskę czarnym eyelinerem, doklejone sztuczne rzęsy. Cały makijaż dopełniają soczyście czerwone usta

Mój efekt końcowy prezentował się tak:


*


Makijaż jest mocny, a zarazem bardzo elegancki. Pewnie jeszcze nie raz do niego wrócę, szykując się na jakieś większe wyjście.

*

A teraz zbliżenie na oczy:


*


*


*

Co użyłam do wykonania makijażu? 

Podkład - Rimmel - wake me up - ivory
Korektor - Maybelline age rewind
Bronzer - Miss sporty - tan up your world
Róż - Alverde - schimmer rouge - 10 secret rose
Rozświetlacz - Revlon - pure confection
Puder prasowany - Catrice - prime & fine
Brwi - Hema - eyebrow pencil 02
Usta - ~lipliner Essence - red blush 08
~pomadka Astor - kolekcja Heidi - sexy 006
Eyeliner - Sleek - ink pot
Klej Duo & rzęsy Eylure naturalites - 100
Cienie: (Makeup Geek)
~Vanilla bean
~Moondust
~Flormar - mono eyeshadow - nr. 14

Mam nadzieję, że moje odwzorowanie makijażu Rity przypadło wam do gustu.

Udanego piątku!
~Milanka

czwartek, 16 stycznia 2014

Mega recenzja podkładów do twarzy!


Witajcie! Postanowiłam zrobić post poświęcony recenzji podkładów które używam/używałam. Sama do tej pory szukam tego "idealnego". Mam nadzieję, że moje wypociny się na coś przydadzą :-) Podkłady których nie ma na moich zdjęciach a były przeze mnie używane, wkleję z innych stron. Recenzje nie będą na "sucho", przedstawione produkty używałam od kilku miesięcy <. Kolorystyka ich jest różnorodna, używam ich w zależności od pory roku i kolorytu mojej cery. Na dzień dzisiejszy posiadam to, co widać na zdjęciach. 


Na tę chwilę używam:
(gdy nie mam czasu na użycie pudru sypkiego): Essence soft touch mousse lub 
(gdy mam czas): Rimmel Wake me up; Rimmel Match perfection lub NYC all day long + puder sypki lub w kamieniu.

Część 1.



Na sam początek zróbmy listę recenzowanych produktów: (od lewej):
1. ASTOR - Skin match fusion.- Kolor 200 nude. SPF 20.
2. ASTOR - Perfect Stay oxygen fresh make-up.- Nr. 300. SPF 18.
3. ASTOR - Mattitude HD.- Kolor 012 natural. (Dla zimowych bladziochów jak ja, jest zbyt ciemny :( ). SPF 22.
4. Rimmel - Wake me up.- Kolor 100 ivory. SPF 15.
5. Rimmel - Match perfection.- Kolor 100 ivory. SPF 18.
6. L'oreal - LUMI magique.- Kolor N3 pure linen. SPF 18.

... i kolejne:


Część 2.


...tak jak pooprzednio (od lewej):

1. PAESE - Matte & cover.- Nr. 204 (najciemniejszy z kolekcji). 
2. PAESE - Long cover fluid.- Nr. 01 jasny beż. SPF 6.
3. NYC - All the long foundation.
4. MAX FACTOR - Lasting performance.- Nr. 102 pastelle.
5. Lirene - Intensive cover.- Nr. 708 toffee. SPF 10.
6. Lirene - Fluid matujący.
7. i 8. - Essence soft touch mousse.

Następnie kremy BB i próbki podkładów:

Część 3.



1. GARNIER - Miracle skin perfector.- Kolor medium.
2. AA - Make up BB.- Kolor jasny. SPF 15.
3. Lirene - 2 w 1, Fluid + baza.- Nr. 409 tiramisu.
4. Rimmel - Stay matte.- Nr. 201. 
5. L'oreal - Age re-perfect.- Nr. 310 soleil rose. 
6. Lirene - puder kryjący w kremie.- Nr. 04 słoneczny. 
7. Lirene - Shiny touch.- Nr. 104 naturalny.


Jeśli interesuje was moja opinia na temat podanych wyżej podkładów zapraszam do czytania!


Krótka charakterystyka mojej cery:

Mam 23 lata i nie za bardzo problematyczną cerę.. Nie mam typowego trądziku,  niekiedy pojawiają się u mnie zaskórniki (raz jest ich więcej raz mniej) przeważnie jako 'grudki'. Mam skórę 'zbitą', z tego też względu trudno się je u mnie usuwa. Od czasu do czasu pojawi się jakiś stan zapalny. Moja cera mieszana, wbrew pozorom najtrudniejsza do ogarnięcia (sucha na policzkach i tłusta w strefie T). Z tego też względu ciężko mi jest dobrać podkład idealny. Szukam już dobre kilka lat i jeszcze nie poznałam takiego kawalera  :-) W tym poście przedstawiam to, co już wypróbowałam i co się sprawdziło albo i nie.

Podkłady przeważnie występują w formie:
do cery tłustej - matujące
do cery suchej - nawilżająco/rozświetlające.

Część 1.

Na pierwszy ogień idzie ASTOR - Skin match fusion. Jak widać ta marka jest u mnie popularna, a to dlatego że podkłady mają całkiem przyzwoite.
Zadowolone będą z niego dziewczyny lubiące lekkość i słabe krycie. Jest idealny na lato, bo nie obciąża skóry. Po nałożeniu na twarz zdaje się być troszkę za ciemny, jednak podczas rozcierania zmienia się w jaśniejszy odcień. Konsystencja jest leista, niestety nie matuje dobrze. Jak dla mnie prawie w ogóle. Muszę na koniec nakładać na niego sypki puder. Jeśli chcę wyglądać przyzwoicie, muszę tę czynność powtarzać kilka razy w ciągu dnia. Zdecydowanym plusem jest wysoki filtr SPF, bo aż 20 i naturalne wykończenie.

Kolejnym Astorakiem jest  Perfect Stay oxygen fresh make-up. Podkład ten jest dużo cięższy od swojego kolegi powyżej" - średniokryjący. Używanie go w lato nie jest dobrym pomysłem, sama się o tym przekonałam. Chyba, że lubicie te ciężkie uczucie w upały, dla mnie osobiście przeszkadza :-) Jeśli chodzi o trwałość, sprawdzał się u mnie bardzo dobrze. Przez swoją konsystencję może zapychać pory, bo jest gęstszy. Nie matuje też tak jak obiecuje producent, jednak na tłustej cerze nie pozostawia perfidnie tłustego filmu. Myślę, że odpowiedniejszy jednak będzie dla cery suchej.

Kiedyś dostawałam wiele pochwał za wygląd mojej cery. "Jest taka cała gładka, nieskazitelna, jednolita". A wiecie dlaczego? Dlatego, że używałam podkładu ASTOR - Mattitude HD. Na tę chwilę mój najwyżej postawiony podkład w rankingu :) Najlepiej sprawdził się przy mojej mieszanej cerze, nie był za tłusty ale też nie przesuszał. Radził sobie z oba problemami. Konsystencję ma pośrednią między Skin match a Oxygen. Nie za lekka ale i nie za ciężka. Czyli dla mnie idealna :) Matuje całkiem nieźle, nie daje typowego płaskiego matu, jakiś blask daje. Dużym plusem jest wysoki filtr SPF 22, co na lato sprawdza się znakomicie :)

Rimmel - Wake me up kupiłam z myślą o wielu pozytywnych opiniach na jego temat a także z powodu mojej przemęczonej twarzy. Chciałam ją "ożywić" tym podkładem. W swoim składzie ma malusieńkie drobinki które fajnie odbijają światło. Podkład jest lekki i co za tym idzie niezbyt trwały i kryjący. Pod koniec pracy już go prawie nie mam na twarzy (czyli po ok 6-8 godzinach). Jak dla mnie nie sprawdził się. Zmatowiony pudrem był całkiem dobry, jednak po jakieś godzinie cała strefa T była już tłusta :( Dla osób zmagających się z suchą, przemęczoną skórą będzie strzałem w 10 :)

Rimmel - Match perfection. Jasne odcienie mają konsystencję bardzo lejącą, podobną do Astor skin match fusion i Rimmel wake me up, natomiast ciemniejsze i ciemne odcienie match perfection były już podobne do Astor mattitude hd, albo i jeszcze gęstsze. Używając teraz jasnego koloru mam wrażenie lekkości, jednak używając ciemniejszego odcienia rok temu, zdawał mi się strasznie ciężki i 'tłusty'. Więc teraz jestem z niego zadowolona, ale kiedyś nie byłam i musiałam się 2 raz zastanowić czy go na pewno kupić. :) Podkład lekko kryje, więc dla osób obarczonych widocznymi stanami zapalnymi lub widocznymi naczynkami będzie zbyt lekki. Jednakże nakładając na niego dobry kamuflaż, po niedoskonałościach ani śladu :-)

Czas na L'oreal - LUMI magique. Wiele razy chciałam go kupić, jednak obawiałam się złego dobrania - rozświetlający podkład do tłustej strefy T i tak też się stało. Ładnie rozświetla twarz, jednak w moim przypadku sprawdzi się na lato. Konsystencja jest lekka i przyjemna w rozprowadzaniu nawet palcami. Wzięłam kolor najjaśniejszy w sklepie N3, ale jednak okazał się być zbyt ciemny, niestety sklep nie miał za dużego wyposażenia w kolory. Przy wyborze podkładów z L'oreal należy pamiętać o numeracji: W- warm(ciepłe odcienie cery); C- cold(zimne odcienie) i N- neutral, czyli neutralne odcienie. Jest to duży plus, ponieważ można znaleźć sobie swój idealny odcień jak najbardziej dopasowany do kolorytu cery, czego nie można powiedzieć o niektórych firmach i ich podkładach. Podkład zostawia skórę o satynowym wykończeniu, jednak ja musiałam ładować w niego sporo pudru matującego :)

A tak dla porównania odcienie prezentują się na ręku: (Pamiętajcie! Nigdy nie należy dobierać koloru podkładu na dłoni/nadgarstku, należy sprawdzać miejsce pomiędzy żuchwą a szyją). Niestety w sklepach jest światło sztuczne, więc w lepszych drogeriach proście o próbki kolorów i sprawdzajcie odcienie w domu na spokojnie przed lusterkiem :)



Część 2.


PAESE - Matte cover. Przeznaczony do skóry tłustej i mieszanej, podkład matująco - kryjący. Jak z tym jest naprawdę? Niespecjalnie matuje, ale krycie za to ma całkiem dobre (dla mnie w sam raz, nie za mocne nie za słabe) na twarzy pozostaje dłużej niż niejeden bardzo markowy podkład.. Wykończenie jest ładne, satynowe takie jak lubię. Twarz jest gładka i jej kolor jest wyrównany. Minusem jest niestety uboga kolorystyka (4 odcienie), pozostaje mieszanie odcieni. 

PAESE - Long cover fluid. Kolega tego pana z góry :-) Podkład ciężki, taki wręcz klejący na twarzy. Niezbyt przyjemnie się go nakłada i nosi na twarzy. Na pewno odpada noszenie go w lato! Trzeba uważać z jego ilością i lepiej będzie nakładać go w małych ilościach (wklepywać) gąbeczką. Trwałość jest na dobrym poziomie, jeden z najtrwalszych jakie stosowałam. Znowu do podkładu dochodzi oczywiście uboga kolorystyka. Dla przeciętnej Polki numer 1 będzie zdecydowanie za ciemny.

NYC - All the long foundation. Kupiłam skuszona ceną, kosztował jakieś 4 euro. Wzięłam kolor najjaśniejszy, dla bladziochów całkiem niezły. Podkład nie pozostaje na twarzy do 14 godzin, jednak nie jest taki zły. Kolor skóry wyrównuje, nie pozostawia smug.  Z początku może sprawiać problem rozprowadzenie go (jest dziwny nie umiem tego dobrze opisać, niby całkiem gęsty a na twarzy troszkę bardziej wodnisty). Jednak później można go wyczuć. Nie matuje tych stref co powinien, jednak nadrabia innymi zaletami :-)

I pojawił się mój drugi ulubieniec. MAX FACTOR - Lasting performance. Konsystencja jego jest bardzo przyjemna dla twarzy, jakby satynowa, lekka mimo iż jest o przedłużonej trwałości. Po nałożeniu skóra wygląda nieskazitelnie, nie czuć żadnej ciężkości na twarzy. Jak dla mnie dobry bez względu na porę roku, przy każdej sprawdzał się świetnie. Używałam kolor 102, jednak teraz w okresie zimowym jest już za ciemny. Na pewno będę do niego wracać, ponieważ jest niesamowity :) Numeru 101 nie polecam osobom o chłodnym typie urody, jest zbyt różowy.

Dla osób chcących mocniejszego krycia bez wydawania fortuny na podkład polecam wypróbowanie Lirene - Intensive cover. Nie sprawdzi się on jednak przy starszej cerze, bo będzie się za bardzo odznaczał w zmarszczkach. Krycie ma dobre, nie polecałabym stosowania jego na co dzień osobom które tego nie potrzebują. Nałożony za grubo może się odznaczać, tworząc maskę więc trzeba bardziej uważać niż zwykle. Jeśli chodzi o matowanie u mnie sprawdził się bardzo dobrze. Po prostu robi to co musi :-)

 Lirene - Fluid matujący. Jest to jeden z moich "niewdzięczników" których ciężko porządnie rozsmarować na twarzy palcami, bo pozostawia smugi. Już miałam go wyrzucać, lecz sprawdziło się nakładanie go pędzlem do podkładu hakuro. Krycie ma fajne, naprawdę matuje, jednak te bardziej suche partie może przesuszać. Ma dziwną formułę, jakbym kładła na twarz taką papkę z wody i kredy. 

Nigdy nie byłam przekonana do podkładów w musie, zawsze myślałam, że robią smugi, są niewydajne. W sklepach mijałam je szerokim łukiem ale w końcu postanowiłam wypróbować. Nie pożałowałam. Chodzi o Essence soft touch mousse. Bardzo fajnie matuje twarz, daje satynowe wykończenie, twarz się szybko nie świeci, często przy nim nie używam pudru sypkiego. Aplikacja jest bardzo szybka, jest to duży plus jeśli zależy nam na szybkim makijażu z rana. Do wszystkich moich podkładów używam tego samego pędzla poniżej: Jest to HAKURO H52.


Użytkowanie widać, czyli nie kłamię mówiąc że ciągle go stosuję :-) (prawie wytarta firma). Pędzel jest jak dla mnie lepszy od 'języczkowego' ale też i nie najlepszy w swoim fachu. Zjada spore ilości podkładu, mimo że zawsze spryskuję go wodą przed użyciem aby zużycie zminimalizować. A winą albo i plusem jest bardzo gęste włosie. Pędzel jest bardzo dobrze wykonany - miękki, stabilny; włosie z niego nie wypada. Jednak ja przy najbliższej okazji wymienię go na inny.


Jak druga część podkładów prezentuje się na ręce:



Następnie Essence: (widać doskonale matujące wykończenie):



Część 3.

Pierwszym kremem BB który używałam był właśnie GARNIER - Miracle skin perfector. Całe szczęście, że dostałam go w prezencie, bo nie sprawdził się u mnie wcale. Po nałożeniu go na twarz, błyszczała się tak, jakby ktoś mnie nasmarował olejem... Mimo kilkukrotnego przypudrowywania, skóra cały czas po krótkim czasie robiła się tłusta. Moja strefa T nie jest tak tłusta jak ten krem BB :-)

AA - Make up BB- był drugim kremem BB jaki użyłam, zniesmaczona po uprzednim. Przy tym też się zawiodłam. Kolor najjaśniejszy podbija różem, na twarzy wygląda nieładnie/ nienaturalnie. Konsystencja też jest dziwna, nieprzyjemna jak dla mnie w nakładaniu. Dokładnie to samo mogę powiedzieć o kolejnym z 'serii drogeryjnej' kremie BB firmy NIVEA.

A tu was zaskoczę! Lirene - 2 w 1, fluid + baza jest jak dla mnie do tej pory numerem jeden jeśli chodzi o tańsze firmy podkładów, jest świetny! Czasami żałuję, że mam tylko tester z ciemnym odcieniem. Konsystencja jakby satynowa, ładnie stapia się ze skórą. Matuje wystarczająco dobrze. Twarz po jego użyciu jest taka od razu piękniejsza :) Bardzo polecam wypróbowanie jego i ocenienie samej :)

Rimmel - Stay matte. Jest to kolejny podkład, którym się rozczarowałam. Nigdy nie miałam takich problemów podczas rozcierania jak przy nim. Zostawiał na mojej twarzy okropne smugi, które w koooońcu po jakimś czasie udało się ujarzmić. Tester użyłam dokładnie dwa razy i na tym nasza znajomość się kończy.
 
Teoretycznie podkład L'oreal - Age re-perfect jest dla kobiet dojrzałych, ale ja i tak postanowiłam go spróbować na moją skórę. Daje jednolity, gładki efekt na twarzy, ładnie się z nią stapia. Kolor próbki miałam ciemny, używałam go w lato i był wręcz idealny. Nawilżał opaloną skórę, nie podkreślał suchych skórek. Rozprowadzanie nie sprawiało żadnych problemów. Na pewno kupię go z czystym sumieniem :-)

Lirene - puder kryjący w kremie. Nie ma co się po nim kokosów spodziewać, pamiętajmy iż jest to puder w kremie a nie podkład. Używałam go przez kilka lat za czasów bycia nastolatką. Nie jest zbyt trwały, ale za to lekki i idealny dla kobiet mających nieskazitelną skórę bez potrzeby silnego krycia lecz wyrównania kolorytu.

Lirene - Shiny touch - nie zachwycił mnie. Jak dla mnie podobny bubel co Rimmel - Stay matte. 

Prezentacja odcieni na dłoni:




A co u was sprawdza się a co nie? Może macie dla mnie jakieś inne podkłady do wypróbowania? 
Pozdrawiam serdecznie i zapraszam do przeglądania kolejnych postów :)

Don't understand? Translate :-)