Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Róż. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Róż. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 11 stycznia 2015

Haul zakupowy listopad-grudzień-styczeń + wstępna opinia (dużo zdjęć)

Dzisiaj pokażę wam moje małe zdobycze kosmetyczne, które nabyłam od listopada. Nie jest to jakieś szaleństwo, nie mając czasu na testowanie i malowanie nie obkładałam się zbytnio nowymi produktami. No bo po co.

Kilka rzeczy zakupiłam, ponieważ były mi potrzebne. Cała reszta jest wynikiem mojego kosmetycznego 'chciejstwa'. Nie są to produkty z najwyższej półki, dlatego można sobie pozwolić na troszkę więcej.

Będzie sporo zdjęć, ponieważ chcę wam pokazać każdy produkt jak się da. Może coś akurat wpadnie wam w oko. Postaram się za bardzo nie słodzić, żeby was nie kusić do zakupu :-) Wiem jak to działa :-)

Na początek moje małe zakupy w Born Pretty Store. Nie szukałam nic konkretnego, chciałam po prostu wypróbować kilka nowych rzeczy. Przekierowanie na stronę z produktem nastąpi, po kliknięciu w zdjęcie:


Pęseta do przyklejania sztucznych rzęs. Zawsze byłam ciekawa jej działania. Do zakupu skusiły mnie blogerki, które je notorycznie nabywały. Na razie nic o niej nie mogę powiedzieć, ponieważ od dawna nie kleiłam sztucznych rzęs.


Long lasting lip gloss.
Wodoodporny, matowy błyszczyk. Wybrałam kolor 28, jest to soczysta czerwień! Po 1 użyciu mogę śmiało powiedzieć, że naprawdę jest wszystkoodporny. Płyn dwufazowy do jego usunięcia to konieczność. 


Niestety zjada się szybko od wewnętrznej strony. Przy jaśniejszych kolorach prawie tego pewnie nie widać. Przy czerwieni natomiast rzuca się w oczy i to mocno...


Syntetyczny pędzel do podkładu. Do tej pory używałam go do bronzera prasowanego, co nie jest może najprostszym użytkowaniem. Przy umiejętnym roztarciu, spisywał się ok. 


Jest naprawdę dobrze zbity i ma dużo włosia. Na pewno jeszcze go wypróbuję do roztarcia podkładu, choć myślę że będzie mocno go wchłaniał. Jeśli się nie sprawdzi, zawsze mogę go używać np. do kremowego bronzera chanel.


Danni Bubble blush.
Skusiłam się również na róż w kremie.


 Kolor nr 4 - brzoskwiniowy róż, choć nie sądziłam że będzie aż tak cukierkowy.


Na razie czeka na swoją kolej, z czasem go pewnie użyję. Jest to pudrowy róż, który nie jest jedwabiście gładki i miękki. Po roztarciu go na dłoni nie zachwycił jakością. Obawiam się o smugi na policzkach. 


Nawilżający błyszczyk w pomadce, po przetłumaczeniu ze strony producenta :-) Bardzo delikatna formuła, niestety bardzo szybko znika z ust. Ja wybrałam nudziaka w kolorze 2.


Catrice - All matt plus, shine control powder
Planowałam kupić w drogerii puder sypki z bourjois, głównie do gruntowania korektora pod oczami. Ku mojemu zdziwieniu w sklepie nie było żadnego, nawet z innych firm. Same prasowane, wtf? Kochana Belgia... Poprzedni, wodoodporny i matujący Prime & Fine spisywał się nieźle, jednak pod oczy był zbyt ciężki.


Podczas macania testera, wydawał się bardzo miękki i satynowy, dlatego się na niego skusiłam. Tym bardziej, że wiele kosmetyków Catrice zrobiło na mnie pozytywne wrażenie. Daję mu szansę, jednak puder sypki i tak musi w przyszłości być. Posiadam kolor 025 Sand Beige.


Essence - Silky touch blush.
Róże mam, niby więcej nie potrzebuję bo się w nich specjalnie nie kocham. Jednak tutaj kosmetyki essence często mogę znaleźć fajnie przecenione. No i weź tu człowieku nie weź. 


Jedyny egzemplarz jaki był właśnie w kolorze brzoskwiniowym z mikro drobinkami. Konsystencja bardzo przyjemna, satynowa.


Na zdjęciu kolor wyszedł bardzo rdzawy, ceglasty. W rzeczywistości jest jaśniejszy. Kolor 30 secret it-girl.


Essence - 3D eyeshadow.
Cień również zgarnięty po obniżce. Niestety wyboru w kolorach nie było, więc musiałam wziąć co było. Niebieskie kolory bardzo lubię, a tym bardziej tak iskrzące! 


W opakowaniu mamy 2 odcienie, u mnie - 10 irresistible summer sea.


Cień do nakładania na mokro lub sucho. Pigmentacja wydaje się bardzo przyzwoita. Już nie mogę się doczekać kiedy go wypróbuję.


MUA Ever After - Matte Palette 
Dawno nie kupiłam sobie żadnej palety z cieniami, które zresztą bardzo lubię. Na tę miałam chęć już od dłuższego czasu, jednak zawsze były wyprzedane. 


W palecie znajdziemy 10 matowych cieni w różnych tonacjach, jak dla mnie jest mega uniwersalna. (Wstępne wrażenie, swatche kolorów i makijaż przy ich użyciu w kolejnym poście).


Z zamiarem zakupu, pod uwagę brałam jeszcze paletkę z Makeup Revolution Essential Mattes 2. Dostępność 'od ręki' jednak zaważyła na decyzji o MUA. 


Alverde naturkosmetik - Schimmer-Rouge.
Będąc w Niemczech, zajrzałam do szafy kosmetycznej firmy alverde już tak na poważnie. Wcześniej ją omijałam. Byłam sceptycznie nastawiona do naturalnej 'kolorówki' z obawy na słabą jakość. O dziwo mile się zaskoczyłam! 


O produktach do pielęgnacji wiele się słyszy dobrego, największym plusem są niewątpliwie naturalne składniki. Róż od razu mnie urzekł! Pięknie delikatnie pachnie, posiada mikro rozświetlające drobinki, które dają naprawdę naturalny świeży wygląd cerze. Dzięki 2 odcieniom koloru różowego, możemy wybrać tonację. U mnie 10 Secret rose.


L'oreal Infallible 24h.
Mój najczęściej używany podkład Rimmel Wake me up sięgnął dna, zdecydowałam się więc kupić jakąś nowość, której jeszcze nie używałam. Posiadałam już Face Finity z Max Factora, nie byłam z niego jednak do końca zadowolona.


Padło NIESTETY na Infallible 24h. Planując zakup podkładu, zawsze mam już przygotowane rozeznanie, chociażby co do kolorów. Tym razem postawiłam na spontaniczność. Podkład nie sprawdził się u mnie kompletnie i się okazuje, że nie tylko. Uboga sklepowa kolorystyka i brak informacji na jej temat, zdecydowałam się na nr 140 Golden Beige


Celowo dałam do porównania podkład Max Factor Face Finity - kolor nude 47 (wydaje się najbardziej uniwersalny do cery polek). Infallible ma konsystencję bardziej gęstą
Po spojrzeniu w paragon okazało się, że kupiłam go o 4€ mniej. Całe szczęście, bo zapłacić 17€ za tak totalny bubel chyba nikomu się nie widzi.


Po roztarciu MF nadal zachowuje swój kolor, natomiast Infallible utlenia się i momentalnie ciemnieje na skórze. Dodając do tego świecenie się cery po nim, chyba nie muszę komentować efektu
Podobno nawet najjaśniejszy odcień ciemnieje do tego stopnia, że nie nadaje się dla osób o jasnej skórze.


*Maybelline fit me - 110.
*L'oreal True match super-blendable - W1.
*Conceal RX - Physicians Strength Concealer - fair light.
Po wcześniejszym nieudanym kupnie podkładu, postanowiłam utrudnić sobie sprawę jeszcze bardziej i zamówić je z ebay. Zawsze chciałam je kiedyś wypróbować, więc w końcu miałam okazję. Maybelline idealnie mi pasuje, niestety ten z L'oreal jest zdecydowanie za jasny. Jak na razie używam tylko jego, jestem bardzo zadowolona


Przedmioty sprzedającego skusiły mnie również na mocno kryjący korektor, który naprawdę taki jest. Wzięłam go z myślą o zakrywaniu cieni pod oczami. W tym miejscu okazał się zbyt ciężki w połączeniu z pudrem prasowanym Catrice Prime & Fine, muszę jeszcze sprawdzić jak zachowuje się w innych sytuacjach.


*MUA Bronzer - Shade 1.
Nabyłam go z czystej ciekawości. Minus na starcie za ubogą kolorystykę (3 odcienie). Posiada mikro złote drobinki, których za bardzo nie widać na twarzy.
*Essence - kajal pencil - black.
Po prostu czarna miękka kredka do oczu. Kajali używam przeważnie jako bazy pod cienie.


Trochę już go poużywałam, jednak nie zachwycił mnie.


Shade -1 ma ciepły odcień, zdjęcie trochę kłamie z tą intensywnością.


Miss sporty - Pump up extra lash mascara. 
Na urlopie w PL zaleciałam na szybko do rossmana z myślą o zakupie tuszu do rzęs. Nie było mojego ulubionego z Maybelline, więc 'nie zastanawiając się dużo', wzięłam pogrubiający z niezłą szczoteczką z Miss Sporty. Ach te niezbyt udane wybory...


Spiralka wydawała mi się przyzwoita, posiada różne długości silikonowych włosków, po bokach są puste przestrzenie. Nie wiem czemu to ma służyć, ale często się z tym spotykam w tuszach. Nie zaprzyjaźniliśmy się. Szczoteczka jest sztywna i twarde włosie kuje w oczy, nabiera mało tuszu i bardziej wydłuża niż pogrubia.


Misslyn - precise eyebrow liner 5.
Chcąc kupić coś nowego do brwi, zainteresowałam się kredką z nieznanej mi wcześniej firmy Misslyn, która dostępna jest w drogeriach hebe. Jest mocno napigmentowana i miękka, lekkie zaznaczenie daje naprawdę intensywny kolor. Lepiej mieć do niej 'lekką rękę'. Mimo braku spiralki do rozczesywania jak dla mnie produkt na 5!


Zrobiłam porównanie z kredką Catrice - 020 Date with ash-ton, którą wiem sporo z was używa. Catrice jest jaśniejsza, dużo bardziej woskowa i mniej napigmentowana, co mi osobiście nie za bardzo odpowiada. Jednak połączenie tych dwóch kosmetyków daje dla mnie najlepszy efekt. 
Catrice 1/3 brwi licząc od początku łuku brwiowego i 2/3 Misslyn do końca brwi.


Beauty Essentials
Ostatnim moim kosmetycznym zakupem, była szczoteczka na baterie do oczyszczania twarzy. Cena 8-9€ jeszcze bardziej skusiła do zakupu. 


Wszystko ma swoje miejsce w plastikowym, różowym etui. 


Plastik z którego jest wykonana szczoteczka, nie jest strasznie tandetny. Moim zdaniem za taką cenę, to jest świetny produkt. Na pewno nie jest to sprzęt wodoodporny, więc trzeba uważać aby nie zamoczyć klapy, pod którą znajdują się baterie. W zestawie mamy 2 końcówki ze sztucznym włosiem i 1 końcówkę silikonową. Mamy do wyboru 2 prędkości (niską i wysoką - która wbrew pozorom nie jest wcale bardzo szybka).


Końcówka z włosiem syntetycznym. Jest bardzo gęsta i przyjemna w kontakcie z twarzą.


Końcówka silikonowa


*


*


Szczoteczka z końcówką silikonową w ruchu.



Któryś z kosmetyków jest wam znany? Jeśli tak, to dajcie koniecznie znać jak się u was sprawdził. 

Miłej niedzieli! Buziaki
~Milena



piątek, 14 lutego 2014

Najczęściej popełniane błędy podczas makijażu

Dzisiaj zapraszam na post typowo informacyjny, nie będzie on oczywiście odbiegał od tematyki mojego bloga. Z nowymi makijażami ruszę od poniedziałku, ponieważ czekam na nową dostawę kosmetyków, a także na nowy sprzęt do robienia zdjęć.
Chodzi o ledową lampę pierścieniową nakładaną na obiektyw. Już niedługo zdjęcia makijaży będą lepiej oświetlone, co wpłynie na ich realistyczny a nie przekłamany wygląd, który często muszę poprawiać w programach do obróbki graficznej.


Chciałabym poruszyć temat popełnianych błędów podczas makijażu. Wiem, że spora część kobiet nawet nie zdaje sobie z nich sprawy. Mam nadzieję, że post okaże się przydatny. Zatem zacznijmy:



1. Brak podkładu

Wiele kobiet nie stosuje wcale podkładu, uważają że całą sprawę załatwi puder sypki czy ten w kamieniu. No dobrze, oprócz płaskiego matu nie dostaniemy nic. W sezonie letnim jest to trochę bardziej zrozumiałe, gdy za oknem straszny upał wystarczy nam jedynie lekki krem tonujący. Podkład powinien być dla nas najważniejszym kosmetykiem do makijażu. Wyrównuje nam koloryt cery, zakrywa niedoskonałości skóry, nałożony na bazę zakrywa płytkie zmarszczki i rozszerzone pory. Dlaczego więc rezygnować z takich plusów? Posiadaczki naprawdę nieskazitelnych cer, mogą sobie podkład darować i użyć samego korektora. Zawsze jednak różnica jest widoczna, gdy go użyjemy choć lekko, niż wcale.

2. Źle dobrany kolor podkładu

Znamy to z doświadczenia prawda? Wszystkim zdarzyło się pewnie kupić podkład w drogerii pod wpływem impulsu, nie sprawdzając go na twarzy (lub robiąc to na ręku o zgrozo!). W domu okazywało się, że jest zbyt ciemny, ma zbyt żółte lub różowe tony. Światło w sklepach lub tłoki podczas wyprzedaży zniechęcają do próbowania podkładów. Najlepiej sprawdzać je w świetle dziennym i nakładać na granicę żuchwy i szyi. Dobrze dobrany, stanie się niewidoczny. Dlatego też, lepszym rozwiązaniem jest prosić w drogeriach/aptekach o próbki interesującego nas podkładu, aby w domowym zaciszu go spokojnie przetestować.





3. Placki i smugi na twarzy

Dużym problemem wbrew pozorom, jest nakładanie różu czy bronzera na twarz aby nie spowodować przy tym nieestetycznych plam. Błędem jest 'zamoczenie' pędzla w kosmetyku i od razu nakładanie na policzki. Najważniejsze, to robić to na przypudrowaną wcześniej twarz. Po nabraniu przez pędzel różu czy bronzera, nadmiar strzepujemy o rękę i delikatnymi ruchami omiatamy policzki (w przypadku różu) i prawidłowo konturujemy (w przypadku bronzera). Pamiętajmy, zawsze jest lepiej nałożyć za mało (stopniowo dodając kosmetyku) niż od razu za dużo.  






4. Podkreślanie brwi

Brunetka z jasnymi brwiami i blondynka z czarnymi, nigdy nie będzie się prezentować dobrze. Nie będę tu mówić o źle wykonanej depilacji w kształcie cienkich pasków albo 'plemniczków'. To innym razem :) Podkreślając brwi kredką czy cieniem, należy zawsze pamiętać o ich naturalnym kształcie. To, że nasza koleżanka ma taki, nie znaczy że będzie wyglądał u nas dobrze. Kolejnym aspektem jest odpowiedni kolor cienia czy kredki (w chłodnej czy ciepłej tonacji). Tego dowiemy się analizując poszczególne typy urody. Jeśli mamy rzadkie brwi i chcemy je bardziej podkreślić, nie należy ciągnąć ostrych linii po ich całej długości (od góry). Naturalnie nasza brew zaczyna się mniejszą ilością włosków, więc tam cienia powinno być najmniej, idąc ku 'ogonkowi brwi' stopniujemy intensywność






5. Źle dobrany kolor i nakładanie korektora pod oczy

Zbyt jasny lub ciemny kolor korektora potrafi nieźle narobić złego w makijażu. Oczy będą wyglądały na zmęczone lub 'prześwietlone?'. Najlepszy odcień powinien zlewać się z kolorem podkładu, lub ewentualnie być o ton jaśniejszy. Jedynie wtedy jego zadanie się sprawdzi. Korektor pod oczy nie powinien też być zbyt ciężki, pamiętajmy o delikatnej skórze w tych miejscach. Co za tym idzie, można ją łatwo przesuszyć. Kosmetyku nie nakładamy na cały obszar pod oczami, ponieważ uwydatnimy sobie zmarszczki. Najlepiej jest zacząć od połowy oka (źrenicy) kierując się ku oczodołowi.




*




6. Cień pociągnięty pod brew

Chodzi o nałożony na całą powiekę np. różowy lub jaskrawy niebieski cień aż pod samą brew rodem z ruskiej wsi (bez obrazy). Tyczy się to oczywiście też innych kolorów. Wygląda to masakrycznie to chyba jasne? A jednak do tej pory spotykam się z tym na ulicy... Oczywiście jest to nie do przyjęcia, cienie staramy się w miarę możliwości mieszać, dokładnie rozcierać a pod brwi lepiej nałożyć cielisty cień. 






7. Posklejane rzęsy

Nie wiem dlaczego czasami dziewczyny/kobiety uważają nadmiar tuszu na rzęsach za atrakcyjny? Nie dodaje to ani uroku makijażowi ani rzęs nie wydłuży. Nakładanie 4 czy 5 warstwy maskary nie zrobi z nimi nic pożytecznego a jedynie je zlepi w nieatrakcyjne 'nóżki pająka'. Jeśli chcecie je mocniej podkreślić warto przerzucić się na doklejenie sztucznych czy nawet u kosmetyczki wybrać metodę 1:1. 






8. Eyeliner - jaskółka

Eyeliner budzi do tej pory wiele kontrowersji. Źle namalowana kreska nie wygląda dobrze, lepiej już nie namalować jej w ogóle niż nieestetycznie. Wiele kobiet szuka 'złotego środka' na idealną kreskę. Takiego czegoś nie ma. Trzeba wypracować sobie swoją technikę malowania, znaleźć swój idealny kosmetyk do tego celu i ćwiczyć. Najważniejszą rzeczą jest pamiętać o BUDOWIE OKA! Jaskółka kreski namalowana na naturalnym zgięciu powieki, po prostu się schowa i zrobią się nieestetyczne fale. Aby nasz eyeliner prezentował się świetnie należy te miejsce zgięcia ominąć i narysować kreskę ciut poniżej. 



Niestety kreskę musiałam pociągnąć całkiem wysoko i grubo (nie widać u mnie zbytnio problemu ze zgięciem powieki)


Kreska na oku powinna iść 'gładko' przy otworzeniu oka


Zaznaczam, że budowy oka są różne. Czasami przy mocno opadającej powiece trudno jest narysować idealną kreskę. W takim wypadku linia będzie albo pomarszczona, albo zrezygnujemy z jaskółki.

9. Gruba, czarna kreska na dolnej powiece

Znacie to? Niestety/stety czasy gimnazjum już się skończyły. A makijaż z pomalowanymi rzęsami i grubą czarną kreską wygląda komicznie. Nie dość, że pomniejsza oko, postarza i nie wnosi nic pozytywnego. Chyba, że jest to zamierzony cel np. w Smoky Eyes no i współgra z resztą makijażu :)





10. Zbyt wysoko pociągnięta konturówka, obrysowane same obrzeża ust

Konturówką obrysowujemy naturalny kształt ust, a nie taki jaki sobie wymyślimy. Nie wyjeżdżamy nią zbyt wysoko, dzięki temu nie będziemy mieć optycznie pełnych ust. Od tego jest natura albo salony medycyny estetycznej :) Kolejnym błędem jest obrysowywanie konturówką tylko konturu a nie wypełnianie również całych ust. Kosmetyk ten w dużej mierze ma za zadanie przedłużyć trwałość naszej szminki. Więc używajmy jej zgodnie z przeznaczeniem, a będziemy się cieszyć pięknym uśmiechem.



Wyraźnie widać, gdzie się kończą naturalnie moje usta



No i efekt końcowy. Usta a'la Pamela Anderson. Kurczę, chyba zacznę się tak malować na co dzień :-)


11. Sztuczne rzęsy

Kupując sztuczne rzęsy i przygotowując się do ich przyklejenia, należy pamiętać o ich dopasowaniu do naszego oka. Po to producenci robią je tak szerokie, aby nadały się do różnych kształtów oczu. W tym celu trzeba wyjąć je z opakowania i zmierzyć, odcinając niepotrzebny kawałek od strony ZEWNĘTRZNEJ rzęsy, nigdy od wewnętrznej. Trzeba pamiętać również o tym, aby zostawić 2-3mm wolnej przestrzeni na końcu naszych rzęs, ponieważ wtedy te sztuczne spełnią swoją rolę i oko nam otworzą, nie będzie wrażenia opadającej powieki.



Tu widać ewidentnie ten błąd. Umiem się przyznać :) Tak ku nauczce na przyszłość.


To na tyle jak na razie, jak mi się coś przypomni to na pewno z czasem dopiszę. W przyszłości mam zamiar poświęcić poszczególnym tematom więcej uwagi. Z tego względu będę wdzięczna za sugestie, co chciałybyście wiedzieć najbardziej. Mam nadzieję, że post okaże się przydatny i każdy coś z tego wyniesie.


Miłego weekendu!

Don't understand? Translate :-)