Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Inspiracja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Inspiracja. Pokaż wszystkie posty

sobota, 29 marca 2014

Makijaż z czerwonym kolorem - Wyzwanie

Witam,
dzisiaj uzupełniam wpis odnośnie wyzwania danego dla mnie przez koleżankę Natalię. Zaproponowała abym zrobiła makijaż z kolorem czerwonym, oczywiście zadanie wykonałam, ale czy dobrze - to już zależy od jej opinii :-) Niestety w sklepie nie mogłam znaleźć do kupienia oddzielnie Mono cień soczyście czerwony. Musiałam się wspomóc troszkę inaczej :-)


Red shadow makeup look

Kolor jaki miałam w domu, pochodzi z paletki 180 cieni (jedyną czerwień jaką miałam wpadała zdecydowanie w pomarańcz).

Czerwony makijaż oczu

Potem jednak przypomniałam sobie, że mam w domu konturówkę do ust w pięknym kolorze ognistej ciemnej czerwieni. Posłużyła mi więc jako baza.

red eyes makeup

Na oczy zużyłam tylko 4 cienie. 

Czerwień - paletka 180 cieni.
Czerń - Flormar Teracotta.
Złoto - paletka Malibu BH Cosmetics.
Cielisty z drobinkami - j.w pod łuk brwiowy.

Juicy red color makeup

Zdjęcia wychodzą już coraz lepiej, ciesze się niezmiernie z oświetlenia moją nakładką ledową. Sporo studiowałam zabawę z przysłonami i migawkami w moim aparacie. Mając taki sprzęt a używać tylko trybów automatycznych to podobno WIOCHA na maxa. Tak przynajmniej twierdzą fotografowie :o) 

Przyznaję rację, że trochę szkolenia i od razu lepsze zdjęcia wychodzą. W końcu na moje testy poszły 3 pełne akumulatory. Muszę się pochwalić zakupem nowego obiektywu (kupionym o połowę taniej!), którym zdjęcia makijaży będą jeszcze lepsze! 

Dziękuję mojej pomysłodawczyni za inspirację, dla mnie czasami już pomysłów brakuje :-)

Miłego weekendu, buziaki!
Milena

sobota, 15 marca 2014

Ach ten niewdzięczny niebieski kolor...


Witam, Hej, Cześć!
Jakiś czas temu przygotowałam makijaż, którego publikuję dopiero dziś. Testowanie nowych cieni potrafi pogmatwać plany :-) Ostatnio obiło mi się kilka razy o uszy, jaki problem sprawia kolor niebieski w makijażu. Powodów jest wiele (strach aby nie przedobrzyć, nie do końca wiemy z czym go łączyć, do niebieskich tęczówek nie pasuje itp.). No więc ja wzięłam sprawy w swoje ręce i postanowiłam przygotować coś naprawdę wyrazistego, a że niebieskie oczy mam to ułatwia mi to sprawę.  

Jak niektórzy wiedzą, jestem fanką tego koloru. Jakoś nigdy nie martwiłam się czy mi pasuje do oczu ;-) Bardzo lubię wykorzystywać go w makijażach wieczorowych, niekoniecznie jak do tego poniżej (do lżejszych również). To właśnie niebieska kredka, króluje u mnie najczęściej na powiece do makijażu dziennego. Czerń  mi się znudziła :-)

Aby było na oczach ciekawiej, dodałam również zielone akcenty. W sumie na oczach mam 4 odcienie koloru niebieskiego i 3 zielonego




*


*


*



Tym razem nie będę rozpisywać produktów użytych do tego makijażu. Trochę czasu minęło, co raz używam czegoś nowego i niestety dokładnie nie pamiętam.


***

Już w następnym poście pierwszy tutorial makijażowy (krok po kroku), jak również makeup, wykonany na innych oczach jak moje. Zapraszam więc! 

Udanego weekendu!

środa, 5 lutego 2014

Zakupy urodzinowe- boozyshop. Makijaż inspirowany karnawałem w Rio!

Wreszcie się doczekałam! W czwartek odebrałam swoją wyczekiwaną przesyłkę z kosmetykami do makijażu. Wracając z pudełeczkiem z poczty, byłam cała w skowronkach nie mogąc się doczekać otwarcia. A w domu z przyspieszonym biciem serca pomału otwierałam, by przypadkiem czegoś nie uszkodzić.
A teraz po kolei zaprezentuję co było zawarte w mojej magicznej przesyłce :-))

boozyshop shopping

Przyszło wszystko co zamawiałam, zapakowane w różową słodką reklamóweczkę, zawiązane dodatkowo kawałkiem wstążki. W pudełku dla bezpieczeństwa znalazły się kawałki kolorowego styropianu i kartka z podziękowaniem za zrobione u nich zakupy.


Miłym zaskoczeniem okazał się kupon i dodane 10 naklejek (wydane 10euro- 1 naklejka). Po uzbieraniu 20 z nich, otrzymam rabatową zniżkę 10% na kolejne zakupy (które tak naprawdę już w drodze). ;)

boozyshop shopping



Tak prezentują się w całości moje zakupy, wyszczególnione poniżej:

Ale uwaga, będzie dużo cukru!


Real Techniques - Stippling brush.
Mój od zawsze wymarzony pędzel do podkładu. Szczerze? Po 1 użyciu byłam pewna, że nie zamienię go na żaden inny, a (sorki Hakuro) może się przy nim schować! Pędzel jest mięciutki, pięknie rozprowadza podkład na twarzy (ruchem rozcierającym lub ubijającym) i nigdy bym się nie spodziewała, że jego małą ilością pokryję całą twarz!

Real Techniques - Setting brush.
Kolejny brat tego powyżej. Kupiłam go z myślą o moim bronzerze kremowym Chanel. Idealnie sprawdza się do konturowania twarzy jak i rozprowadzania korektora pod oczy czy jego przypudrowywanie. Mogłabym mieć takie dwa, ale cóż nie będę pazerna :-)

Bdellium tools - 780 pencil.
Pędzel również był na mojej 'wishlist'. Jest idealnie miękki i do tego idealnie sztywny by w precyzyjny sposób nakładać cienie na dolnej powiece. Cienie się podczas nakładania nie osypują i mogę od razu je delikatnie blendować. Cudo!

Bdellium tools - 776 blending.
Mam kilka pędzli do blendowania, jednak wszystkie sporych rozmiarów. Cały czas szukałam mniejszego ale nadal idealnego (czyli z miękkim a zarazem sztywnym włosiem). Trafiło na firmę Bdellium tools, oczywiście nie przypadkiem. Pędzelek bardzo dobrze współpracuje z powieką, sprawnie i pięknie rozciera granice. Kocham :)






Sleek MakeUP - Transculent loose powder.







Tu jednak pierwszy raz Sleek mnie zawiódł... Kupując ten puder, uważałam że będzie on transparentny. Okazał się naprawdę ciemny. Powinien być chyba bronzerem... Będę go używać ale dopiero w sezonie letnim.

Pęsety nie zamawiałam, lecz dostałam w gratisie. Jest super ostra, na pewno się przyda.



Potrzebowałam nowego korektora, bardziej kryjącego. Na stronie sklepu nie było za dużego wyboru więc padło na firmę wet n wild. Oczywiście znałam ją wcześniej, lecz w Polsce jest słabo dostępna. Kolega obok to cień w kremie firmy MeMeMe w kolorze Silent Storm.








Wet n wild - Coverall liquid concealer wand.





Korektor zamówiłam w kolorze light, z tych jasnych był jeszcze ivory jednak obawiałam się różowego odcienia. Na ręku wygląda całkiem ciemny jednak na twarzy wygląda naturalnie. Naprawdę fajnie kryje, jest z tych 'cięższych' ale nadal kremowych.


MeMeMe Dew pots - baza, cień i eyeliner do powiek. 3 in 1.

Kupiłam, ponieważ lubię cienie w kremie a ten ma piękny zielono - turkusowo - niebieski kolor. I do tego różnorodne zastosowanie. Konsystencję ma bardzo delikatną, jak z zasychaniem na powiece jeszcze nie wiem. Na pewno przewidują na dniach makijaż z nim.







Sleek Corrector & Concealer 01.





Z myślą o moich czasami niespodziewanych gościach na twarzy, zakupiłam paletkę Sleek z korektorami i rozświetlaczem. Kolor wybrałam 01 ten dla zimowych bladziuchów i pasuje idealnie. Pod moje oczy jest trochę za ciężki (wiem, że są osoby używające) ale do twarzy sprawdzi się o wiele lepiej.

Pierwszy z lewej ma różowy odcień, środkowy żółtawy (najlepiej mi pasuje). Jako trzeci pasuje się rozświetlacz, jak dla mnie to po prostu puder prasowany.


Sleek i- Divine - Ultra mattes darks palette.

Paletka składa się z samych matowych cieni w fajnych kolorach. Zrobimy nim makijaż na wiele kombinacji. Ja je już trochę wypróbowałam, efekt będzie na samym dole jako mały gratis.
Tak kolory się prezentują, w idealnej kolejności jak z paletki. Są bardzo dobrze napigmentowane i ładnie się rozcierają.



BH Malibu Eyeshadow & Blush Palette.

Kolejną paletką z mojej listy życzeń była BH Malibu Eyeshadow & Blush Palette. Widziałam ją na YT u mojej beauty guru CarliBybel. Cienie są w przepięknych letnich kolorach w matowych, metalicznych odcieniach i z lekkimi drobinkami. Żałuję tylko, że amerykańskie kosmetyki są w Europie tak drogie. 




Oprócz samych cieni urzekło mnie opakowanie, które zamykane jest magnetycznie. Nie ma opcji żeby przez przypadek paletka nam się otworzyła w podróży. No, chyba że ktoś swojemu bagażowi zarezerwuje tornado :-)

Róży jeszcze nie testowałam, pewnie dlatego że przeważnie ich nie używam. Chyba czas zacząć.















BeautyUk - posh palette eye shadow - FESTIVAL.


Skoro amerykańskie kosmetyki to czemu by nie angielskie? Nigdy jeszcze nie miałam okazji próbować niczego firmy BeautyUk, więc postanowiłam zacząć od tej ciekawej paletki cieni. Kolory są niesamowite, w matowych i metalicznych odcieniach.
Pomarańcz będzie okazja podziwiać poniżej w makijażu. Nie mogłam się powstrzymać, musiałam wypróbować choć po jednym cieniu z każdej zakupionej paletki.


A tak prezentują się kolory, jedynie biały ma naprawdę słabą pigmentację. Najbardziej widoczne są tylko jego drobinki.

Teraz to byłoby wszystko jeśli chodzi o zakupione kosmetyki. Ze sklepu internetowego boozyshop jestem bardzo zadowolona. Duży wybór produktów, fajne przeceny, kupony rabatowe, bonusy do zakupów, dobry kontakt z serwisem dla klientów, kody rabatowe. Mały minus za brak wysyłek do Polski i słabo opisane produkty w sklepie. Zainteresowanym strona do sklepu: KLIK .
Fajnym pomysłem w sklepie jest teraz walentynkowe Boozy pudełko. Coś na zasadzie Glossy i Shiny Box- ów. Płacimy 19,99 euro i nie wiemy co jest w środku, jednak jest to często wartość przewyższająca 50 euro. Najwyżej wartością cenową produktem jest profesjonalny zestaw do zdobień paznokci Konad o wartości prawie 240 euro. KLIK Jakieś kobietce się poszczęści :-) Ja już zrobiłam swoje kolejne zamówienie wzbogacone również o te walentynkowe pudełko. Już jestem ciekawa co zastanę w środku. 

I na zakończenie makijaż inspirowany karnawałem w Rio:

Carnival in Rio makeup look

Ciemne brwi były celowym zamierzeniem.

karnawał w Rio makijaż


Czy ktoś posiada już coś moich zakupów? Z chęcią posłucham opinii na ich temat.
Pozdrawiam serdecznie i do następnego!



sobota, 1 lutego 2014

Makijaż na konkurs PIERRE RENE- Inspiracja Maska Karnawałowa.

O konkursie firmy Pierre Rene dowiedziałam się przypadkiem w czwartek wieczorem, przeglądając jakiegoś bloga makijażowego. Pomyślałam, fajna sprawa, jeszcze nigdy nie brałam udziału w takich przedsięwzięciach. Po zajrzeniu na stronę internetową firmy organizującej konkurs, trochę się zniechęciłam. Termin końcowy nadsyłania prac kończył się 1 lutego o 23:59, więc jeśli chciałam wziąć udział miałam na przygotowanie dwa dni. Niby dużo, ale są jeszcze inne obowiązki czy plany. Tym bardziej na weekend. 

Wymogiem był makijaż lub charakteryzacja inspirowana maską karnawałową, a także wykorzystanie 2 produktów marki Pierre Rene. Z początku trochę się zmartwiłam, ponieważ miałam tylko 2 cienie ich firmy, więc musiałam ich użyć mimo iż miałam inny pomysł na makijaż.  Zdecydowałam się jednak wziąć udział. W piątek zaplanowałam sobie kosmetyczne zakupy a przemyślenie i wykonanie makijażu w sobotę. 

Na wykonanie przeznaczyłam sobie 2-3 godziny. No bo przecież jakby nie było to makijaż, tylko trochę większy... Jak zwykle musiało coś nie pójść zgodnie z planem. Nie dość, że zaczęłam malowanie o 17-30 to i spontanicznie wszystko wymyślałam. Myślicie, że to wszystko? Pracę definitywnie zakończyłam o 23:15 (Plan był najpóźniej 22-30!). Z szybkim biciem serca ze stresu i przerażeniem wzięłam się za zrobienie kilku niezłych ujęć makijażu. Oczywiście z każdym pstryknięciem, nie wychodzą zawsze idealne zdjęcia. Odetchnęłam, mając już wszystko przygotowane do wysłania zgłoszenia - 23:35 uff zdążyłam! 

Mogło być jeszcze gorzej- problem z aparatem, internetem (nie daj boże). Ale ok, udało się. Wyobraźcie sobie siedzenie 5 i pół godziny przed lustrem (z oświetleniem, które po tylu godzinach było już naprawdę nagrzane). Co jakąś godzinę lustro gasiłam i włączałam inną lampę (thanks God za niedawno kupioną ledową przez męża, do majsterkowania). Dawała fajne jasne oświetlenie, oczywiście nie kierowałam strumienia centralnie na twarz. Po wszystkim miałam czerwone oczy i przekrwione naczynka; bałam się, że będzie je widać na zdjęciach. Wtedy automatycznie makijaż traci urok. Całe szczęście obyło się bez tego. 

Powiem tyle- zanim jeszcze raz zdecyduję wziąć udział w jakimś konkursie, przemyślę to z dwa razy :-) Koniec gadaniny zapraszam do obejrzenia efektu końcowego! :-)





Peszek też trzymał mnie podczas malowania. 
Robiąc makijaż już jakąś 3 godzinę, połowa moich pędzli została zalana piwem. Nie nie byłam pijana :-) Jakimś cudem wypłynęło z butelki.




Na policzkach mam mieszankę własnego przyrządzenia. Zmieszałam z fixerem (Vipera) te dwa górne cienie. Wyszedł taki srebrno- złoty liner.




Sporo czasu straciłam na wstępnych konturach, idealnym i równym wypełnieniu tego granatowego motywu przechodzącego przez oczy. W połowie pracy, zmieniłam zdanie i roztarłam to. No w końcu jestem kobietą i lubię zmieniać zdania co 5 minut :P







A największą frajdę miałam podczas demakijażu.


Cienie Pierre Rene, które użyłam. Metaliczny beż nałożony na samej górze i matowy granat do wypełnienia głównego motywu.

Makijaż wyszedł nietypowy, ale właśnie to mi się w nim podoba. Ogólne wrażenia pozytywne, kolejne malowanie się dopiero jak zregeneruję oczy :-)


Buziaki!

Don't understand? Translate :-)