Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Astor. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Astor. Pokaż wszystkie posty

sobota, 26 września 2015

Test nowych produktów od BPS - sztuczne rzęsy Mink & paletka połyskujących cieni

Hej! Wczoraj przygotowałam makijaż z wykorzystaniem nowych produktów, jakie wybrałam w ramach współpracy z BPS. Post im poświęcony do obejrzenia TU<--.


(klik w zdjęcie przeniesie was do sklepu) Mowa o:

Sztucznych rzęsach:
Mink Eyelash


Paletce 5 cieni:
BOUB cosmetics, Bright shimmer eyeshadow palette



Do makijażu użyłam tylko jednego odcienia - różowego. Cienie są naprawdę nafaszerowane drobinkami, dlatego wolę używać je jako 'akcent' na powiece w towarzystwie mniej błyszczącym.

*

Jesteście ciekawe jaki efekt uzyskałam? Jeżeli tak, to zapraszam do oglądania :-)


cukierkowy makijaż wieczorowy


Rzęsy po prostu wow! Tak właśnie przeczuwałam, że powiem po ich założeniu. Efekt na oczach jest naprawdę nieziemski!

Ogólnie o rzęsach:
Są sztywne, ale jednocześnie miękkie i wyprofilowane by ładnie ułożyć się na powiece. Włoski mają różnorodną długość, co daje efekt 3d. Rzęsy po przyklejeniu o dziwo trzymały się bardzo mocno, w pierwszych godzinach były nie do zdjęcia. 

Aplikacja:
Niestety toporna. Każdy pasek udało mi się przykleić za drugim razem (gdy linię rzęs już miałam wyklejoną klejem). Dla kogoś, kto przykleja rzęsy codziennie i ma w tym super wprawę - aplikacja nie powinna być aż tak trudna jak dla mnie. Efekt końcowy wynagradza tę mordęgę z przyklejaniem! :-D 

Noszenie:
Jak na rzęsy tego typu (gęste i długie) czuć je na oczach, ale to chyba normalne. Nie są to cienkie i delikatne demi wispies. Oko wydaje się ociężałe, ale po pewnym czasie można się przyzywczaić.


cukierkowy makijaż wieczorowy


Cień z wyżej omawianej paletki, znajduje się na samym środku powieki ruchomej, w towarzystwie cieni Makeup Geek - peach smoothie, vanilla bean, unexpected (załamanie powieki), burlesque (zewnętrzny i wewnętrzny kącik), latte (roztarcie czarnej kredki na dolnej powiece).

Ogólnie o paletce:
Fajny zestaw 5 świetnie napigmentowanych i migoczących cieni. Oprócz tego są miękkie i łatwo nabierają się na pędzelek. Użyte wraz z duraline Inglot czy Aqua Seal od MU Revolution są jeszcze bardziej nasycone kolorem i super trwałe.

Opakowanie paletki jest bardzo masywne i cięższe (jak tańszy Chanel ;)), a złoty kolor wygląda naprawdę elegancko. Lusterko jest tu dodakowym plusem.

Aplikacja:
Bezproblemowo nakłada się je na powiekę pędzelkiem czy palcem. Unikniemy osypywania się drobinek mieszając cienie z jakimś fixerem (Inglot, MuR). 

Noszenie:
Makijaż trzymał się beż żadnych poprawek, aż do zmycia z twarzy (czyli u mnie jakieś 12 godzin). Nic się nie zrolowało ani osypało pod oczami.


cukierkowy makijaż wieczorowy


Pozostałe kosmetyki użyte w makijażu:

Brwi
-Flormar Eyebrow shadow - EB03
Korektor
-Misslyn BB concealer cover & hydro care - 16
Kredka czarna
-Zoeva Graphic eyes - Black to earth
Baza pod cienie
-Zoeva Eyeshadow Fix MATTE
Puder sypki
-2B mattifying loose powder - 01
Maskara
-Maybelline the colossal Volume express CAT EYES
Podkład
-L'oreal Infallible 24H - 140 Golden Beige
Bronzer-Bell Bronze Sun Powder - 022
Róż-Makeup Revolution Ultra blush palette - Golden Sugar
Usta
-ASTOR Rouge couture - Ballerina pink 101


cukierkowy makijaż wieczorowy

Jak podoba się wam efekt końcowy, a szczególnie produkty BPS? 

Pamiętajcie, że z moim kodem MKH10 dostaniecie 10% zniżki na zakupy w sklepie Born Pretty Store. Pamiętajcie, że wysyłka jest zawsze darmowa :-)


Pozdrawiam i życzę udanego weekendu,
~Milanka




czwartek, 6 listopada 2014

Makijaż gwiazd - Rita Ora

Oglądając strony internetowe w poszukiwaniu inspiracji na makijaż natknęłam się na Ritę Orę. Bardzo podoba mi się jej uroda i lubię ją jako piosenkarkę. Taka Rihanna w wersji blond :-)

Jej makijaż zawsze kojarzy mi się z czarną kreską na oku i czerwonymi ustami. Tworzy to świetne połączenie z jej jasnymi włosami i ciemnymi oczami!

Dawno nie było u mnie na blogu nic z serii makijażu gwiazd, postanowiłam więc wam taki post przygotować. Pierwszy z serii z Milą Kunis cieszył się niemałym zainteresowaniem. Możecie zobaczyć TU<-- Wybrałam odpowiednie zdjęcie z makijażem Rity i ruszyłam do malowania.

Bazowałam na tym zdjęciu:


Rita na delikatne zaznaczone oczy w odcieniach brązu, narysowaną kreskę czarnym eyelinerem, doklejone sztuczne rzęsy. Cały makijaż dopełniają soczyście czerwone usta

Mój efekt końcowy prezentował się tak:


*


Makijaż jest mocny, a zarazem bardzo elegancki. Pewnie jeszcze nie raz do niego wrócę, szykując się na jakieś większe wyjście.

*

A teraz zbliżenie na oczy:


*


*


*

Co użyłam do wykonania makijażu? 

Podkład - Rimmel - wake me up - ivory
Korektor - Maybelline age rewind
Bronzer - Miss sporty - tan up your world
Róż - Alverde - schimmer rouge - 10 secret rose
Rozświetlacz - Revlon - pure confection
Puder prasowany - Catrice - prime & fine
Brwi - Hema - eyebrow pencil 02
Usta - ~lipliner Essence - red blush 08
~pomadka Astor - kolekcja Heidi - sexy 006
Eyeliner - Sleek - ink pot
Klej Duo & rzęsy Eylure naturalites - 100
Cienie: (Makeup Geek)
~Vanilla bean
~Moondust
~Flormar - mono eyeshadow - nr. 14

Mam nadzieję, że moje odwzorowanie makijażu Rity przypadło wam do gustu.

Udanego piątku!
~Milanka

poniedziałek, 6 października 2014

Makijaż wieczorowy wykonany paletą Makeup Revolution Iconic 1

Swoją przygodę z kosmetykami Makeup Revolution rozpoczęłam jakoś w lipcu. Co 2 blog urodowy który odwiedzałam, zachęcał do kupna. No i weź tu nie kochaj blogerek. Wszędzie było głośno o paletach Iconic (1,2,3). Nie mogąc się zdecydować na wypróbowanie konkretnej, próżnie postanowiłam nabyć je wszystkie.  

Troszkę wcześniej robiłam już makijaże z paletami: Iconic 2 i 3 do zerknięcia poniżej (kliknięcie w zdjęcie przeniesie Cię na odpowiedni post):

Iconic 2


*


Iconic 3





Takim oto sposobem przyszedł czas na makijaż wykonany paletą Iconic 1. Mam wrażenie, że w paletach przewijają się bardzo podobne odcienie złota i brązów. Po nałożeniu na powiekę, wydaje się że skądś je znam.

Makeup revolution Iconic 1

Całość wyglądała dość blado jak na makijaż wieczorowy. Dodałam więc Eyeliner w żelu Sleek - Ink Pot, rozcierając granice dla miękkiego efektu, najciemniejszym użytym cieniem.

*

Makeup revolution Iconic 1

Zaznaczyłam nim również linię wodną na dolnej powiece.

*

Makeup revolution Iconic 1

Tu po raz pierwszy widzicie mnie w makijażu z czerwonymi ustami, których nigdy nie prezentowałam. Niestety całkiem wąskie usta i blizna zniechęca do malowania ich tak intensywnymi kolorami.

*

Makeup revolution Iconic 1

Dzięki roztarciu Eyelinera, kreska nie jest 'oczywista' i 'wulgarna'. Usta mamy czerwone, więc nie chcemy przesadzać tak? :) 

Jakich konkretnie cieni użyłam?

Makeup revolution Iconic 1


1. Od załamania powieki aż pod łuk brwiowy użyłam satynowy jasno-różowy cień.
2. Na tym zdjęciu jest ciemny, ale jest to jasny matowy brąz. Zaznaczyłam nim załamanie powieki.
3. Zewnętrzny kącik powieki pokryłam ciemnym cieniem lekko rozcierając tym samym pędzelkiem lekko do góry. Oczywiście to samo robię do środka powieki, niwelując ostre krawędzie. Czynność powtarzam na dolnej powiece.
4. Tym cieniem poprawiam 3 i rozcieram jeszcze wyżej, kierując się do zakończenia moich brwi. Czynność powtarzam na dolnej powiece.
5. Złotem zaznaczam wewnętrzne kąciki (górny i dolny).
6. Pokrywam złoto-brązem całą powiekę ruchomą i oczywiście rozcieram.


Reszta użytych kosmetyków:

-Baza pod podkład GOSH Velvet touch line perfector
-Podkład Max Factor face finity - all day flawless - NUDE 47
-Bronzer CHANEL - soleil tan de Chanel
-Róż z palety róży Makeup Revolution - Sugar & Spice
-Rozświetlacz Revlon - Pure Confection
-Brwi Catrice - Eye brow stylist - 020 date with Ash-ton + cień NUBUCK z palety Sleek Au Naturel
-Konturówka Essence - 08 Red blush
-Pomadka ASTOR - 205 Red couture


czwartek, 16 stycznia 2014

Mega recenzja podkładów do twarzy!


Witajcie! Postanowiłam zrobić post poświęcony recenzji podkładów które używam/używałam. Sama do tej pory szukam tego "idealnego". Mam nadzieję, że moje wypociny się na coś przydadzą :-) Podkłady których nie ma na moich zdjęciach a były przeze mnie używane, wkleję z innych stron. Recenzje nie będą na "sucho", przedstawione produkty używałam od kilku miesięcy <. Kolorystyka ich jest różnorodna, używam ich w zależności od pory roku i kolorytu mojej cery. Na dzień dzisiejszy posiadam to, co widać na zdjęciach. 


Na tę chwilę używam:
(gdy nie mam czasu na użycie pudru sypkiego): Essence soft touch mousse lub 
(gdy mam czas): Rimmel Wake me up; Rimmel Match perfection lub NYC all day long + puder sypki lub w kamieniu.

Część 1.



Na sam początek zróbmy listę recenzowanych produktów: (od lewej):
1. ASTOR - Skin match fusion.- Kolor 200 nude. SPF 20.
2. ASTOR - Perfect Stay oxygen fresh make-up.- Nr. 300. SPF 18.
3. ASTOR - Mattitude HD.- Kolor 012 natural. (Dla zimowych bladziochów jak ja, jest zbyt ciemny :( ). SPF 22.
4. Rimmel - Wake me up.- Kolor 100 ivory. SPF 15.
5. Rimmel - Match perfection.- Kolor 100 ivory. SPF 18.
6. L'oreal - LUMI magique.- Kolor N3 pure linen. SPF 18.

... i kolejne:


Część 2.


...tak jak pooprzednio (od lewej):

1. PAESE - Matte & cover.- Nr. 204 (najciemniejszy z kolekcji). 
2. PAESE - Long cover fluid.- Nr. 01 jasny beż. SPF 6.
3. NYC - All the long foundation.
4. MAX FACTOR - Lasting performance.- Nr. 102 pastelle.
5. Lirene - Intensive cover.- Nr. 708 toffee. SPF 10.
6. Lirene - Fluid matujący.
7. i 8. - Essence soft touch mousse.

Następnie kremy BB i próbki podkładów:

Część 3.



1. GARNIER - Miracle skin perfector.- Kolor medium.
2. AA - Make up BB.- Kolor jasny. SPF 15.
3. Lirene - 2 w 1, Fluid + baza.- Nr. 409 tiramisu.
4. Rimmel - Stay matte.- Nr. 201. 
5. L'oreal - Age re-perfect.- Nr. 310 soleil rose. 
6. Lirene - puder kryjący w kremie.- Nr. 04 słoneczny. 
7. Lirene - Shiny touch.- Nr. 104 naturalny.


Jeśli interesuje was moja opinia na temat podanych wyżej podkładów zapraszam do czytania!


Krótka charakterystyka mojej cery:

Mam 23 lata i nie za bardzo problematyczną cerę.. Nie mam typowego trądziku,  niekiedy pojawiają się u mnie zaskórniki (raz jest ich więcej raz mniej) przeważnie jako 'grudki'. Mam skórę 'zbitą', z tego też względu trudno się je u mnie usuwa. Od czasu do czasu pojawi się jakiś stan zapalny. Moja cera mieszana, wbrew pozorom najtrudniejsza do ogarnięcia (sucha na policzkach i tłusta w strefie T). Z tego też względu ciężko mi jest dobrać podkład idealny. Szukam już dobre kilka lat i jeszcze nie poznałam takiego kawalera  :-) W tym poście przedstawiam to, co już wypróbowałam i co się sprawdziło albo i nie.

Podkłady przeważnie występują w formie:
do cery tłustej - matujące
do cery suchej - nawilżająco/rozświetlające.

Część 1.

Na pierwszy ogień idzie ASTOR - Skin match fusion. Jak widać ta marka jest u mnie popularna, a to dlatego że podkłady mają całkiem przyzwoite.
Zadowolone będą z niego dziewczyny lubiące lekkość i słabe krycie. Jest idealny na lato, bo nie obciąża skóry. Po nałożeniu na twarz zdaje się być troszkę za ciemny, jednak podczas rozcierania zmienia się w jaśniejszy odcień. Konsystencja jest leista, niestety nie matuje dobrze. Jak dla mnie prawie w ogóle. Muszę na koniec nakładać na niego sypki puder. Jeśli chcę wyglądać przyzwoicie, muszę tę czynność powtarzać kilka razy w ciągu dnia. Zdecydowanym plusem jest wysoki filtr SPF, bo aż 20 i naturalne wykończenie.

Kolejnym Astorakiem jest  Perfect Stay oxygen fresh make-up. Podkład ten jest dużo cięższy od swojego kolegi powyżej" - średniokryjący. Używanie go w lato nie jest dobrym pomysłem, sama się o tym przekonałam. Chyba, że lubicie te ciężkie uczucie w upały, dla mnie osobiście przeszkadza :-) Jeśli chodzi o trwałość, sprawdzał się u mnie bardzo dobrze. Przez swoją konsystencję może zapychać pory, bo jest gęstszy. Nie matuje też tak jak obiecuje producent, jednak na tłustej cerze nie pozostawia perfidnie tłustego filmu. Myślę, że odpowiedniejszy jednak będzie dla cery suchej.

Kiedyś dostawałam wiele pochwał za wygląd mojej cery. "Jest taka cała gładka, nieskazitelna, jednolita". A wiecie dlaczego? Dlatego, że używałam podkładu ASTOR - Mattitude HD. Na tę chwilę mój najwyżej postawiony podkład w rankingu :) Najlepiej sprawdził się przy mojej mieszanej cerze, nie był za tłusty ale też nie przesuszał. Radził sobie z oba problemami. Konsystencję ma pośrednią między Skin match a Oxygen. Nie za lekka ale i nie za ciężka. Czyli dla mnie idealna :) Matuje całkiem nieźle, nie daje typowego płaskiego matu, jakiś blask daje. Dużym plusem jest wysoki filtr SPF 22, co na lato sprawdza się znakomicie :)

Rimmel - Wake me up kupiłam z myślą o wielu pozytywnych opiniach na jego temat a także z powodu mojej przemęczonej twarzy. Chciałam ją "ożywić" tym podkładem. W swoim składzie ma malusieńkie drobinki które fajnie odbijają światło. Podkład jest lekki i co za tym idzie niezbyt trwały i kryjący. Pod koniec pracy już go prawie nie mam na twarzy (czyli po ok 6-8 godzinach). Jak dla mnie nie sprawdził się. Zmatowiony pudrem był całkiem dobry, jednak po jakieś godzinie cała strefa T była już tłusta :( Dla osób zmagających się z suchą, przemęczoną skórą będzie strzałem w 10 :)

Rimmel - Match perfection. Jasne odcienie mają konsystencję bardzo lejącą, podobną do Astor skin match fusion i Rimmel wake me up, natomiast ciemniejsze i ciemne odcienie match perfection były już podobne do Astor mattitude hd, albo i jeszcze gęstsze. Używając teraz jasnego koloru mam wrażenie lekkości, jednak używając ciemniejszego odcienia rok temu, zdawał mi się strasznie ciężki i 'tłusty'. Więc teraz jestem z niego zadowolona, ale kiedyś nie byłam i musiałam się 2 raz zastanowić czy go na pewno kupić. :) Podkład lekko kryje, więc dla osób obarczonych widocznymi stanami zapalnymi lub widocznymi naczynkami będzie zbyt lekki. Jednakże nakładając na niego dobry kamuflaż, po niedoskonałościach ani śladu :-)

Czas na L'oreal - LUMI magique. Wiele razy chciałam go kupić, jednak obawiałam się złego dobrania - rozświetlający podkład do tłustej strefy T i tak też się stało. Ładnie rozświetla twarz, jednak w moim przypadku sprawdzi się na lato. Konsystencja jest lekka i przyjemna w rozprowadzaniu nawet palcami. Wzięłam kolor najjaśniejszy w sklepie N3, ale jednak okazał się być zbyt ciemny, niestety sklep nie miał za dużego wyposażenia w kolory. Przy wyborze podkładów z L'oreal należy pamiętać o numeracji: W- warm(ciepłe odcienie cery); C- cold(zimne odcienie) i N- neutral, czyli neutralne odcienie. Jest to duży plus, ponieważ można znaleźć sobie swój idealny odcień jak najbardziej dopasowany do kolorytu cery, czego nie można powiedzieć o niektórych firmach i ich podkładach. Podkład zostawia skórę o satynowym wykończeniu, jednak ja musiałam ładować w niego sporo pudru matującego :)

A tak dla porównania odcienie prezentują się na ręku: (Pamiętajcie! Nigdy nie należy dobierać koloru podkładu na dłoni/nadgarstku, należy sprawdzać miejsce pomiędzy żuchwą a szyją). Niestety w sklepach jest światło sztuczne, więc w lepszych drogeriach proście o próbki kolorów i sprawdzajcie odcienie w domu na spokojnie przed lusterkiem :)



Część 2.


PAESE - Matte cover. Przeznaczony do skóry tłustej i mieszanej, podkład matująco - kryjący. Jak z tym jest naprawdę? Niespecjalnie matuje, ale krycie za to ma całkiem dobre (dla mnie w sam raz, nie za mocne nie za słabe) na twarzy pozostaje dłużej niż niejeden bardzo markowy podkład.. Wykończenie jest ładne, satynowe takie jak lubię. Twarz jest gładka i jej kolor jest wyrównany. Minusem jest niestety uboga kolorystyka (4 odcienie), pozostaje mieszanie odcieni. 

PAESE - Long cover fluid. Kolega tego pana z góry :-) Podkład ciężki, taki wręcz klejący na twarzy. Niezbyt przyjemnie się go nakłada i nosi na twarzy. Na pewno odpada noszenie go w lato! Trzeba uważać z jego ilością i lepiej będzie nakładać go w małych ilościach (wklepywać) gąbeczką. Trwałość jest na dobrym poziomie, jeden z najtrwalszych jakie stosowałam. Znowu do podkładu dochodzi oczywiście uboga kolorystyka. Dla przeciętnej Polki numer 1 będzie zdecydowanie za ciemny.

NYC - All the long foundation. Kupiłam skuszona ceną, kosztował jakieś 4 euro. Wzięłam kolor najjaśniejszy, dla bladziochów całkiem niezły. Podkład nie pozostaje na twarzy do 14 godzin, jednak nie jest taki zły. Kolor skóry wyrównuje, nie pozostawia smug.  Z początku może sprawiać problem rozprowadzenie go (jest dziwny nie umiem tego dobrze opisać, niby całkiem gęsty a na twarzy troszkę bardziej wodnisty). Jednak później można go wyczuć. Nie matuje tych stref co powinien, jednak nadrabia innymi zaletami :-)

I pojawił się mój drugi ulubieniec. MAX FACTOR - Lasting performance. Konsystencja jego jest bardzo przyjemna dla twarzy, jakby satynowa, lekka mimo iż jest o przedłużonej trwałości. Po nałożeniu skóra wygląda nieskazitelnie, nie czuć żadnej ciężkości na twarzy. Jak dla mnie dobry bez względu na porę roku, przy każdej sprawdzał się świetnie. Używałam kolor 102, jednak teraz w okresie zimowym jest już za ciemny. Na pewno będę do niego wracać, ponieważ jest niesamowity :) Numeru 101 nie polecam osobom o chłodnym typie urody, jest zbyt różowy.

Dla osób chcących mocniejszego krycia bez wydawania fortuny na podkład polecam wypróbowanie Lirene - Intensive cover. Nie sprawdzi się on jednak przy starszej cerze, bo będzie się za bardzo odznaczał w zmarszczkach. Krycie ma dobre, nie polecałabym stosowania jego na co dzień osobom które tego nie potrzebują. Nałożony za grubo może się odznaczać, tworząc maskę więc trzeba bardziej uważać niż zwykle. Jeśli chodzi o matowanie u mnie sprawdził się bardzo dobrze. Po prostu robi to co musi :-)

 Lirene - Fluid matujący. Jest to jeden z moich "niewdzięczników" których ciężko porządnie rozsmarować na twarzy palcami, bo pozostawia smugi. Już miałam go wyrzucać, lecz sprawdziło się nakładanie go pędzlem do podkładu hakuro. Krycie ma fajne, naprawdę matuje, jednak te bardziej suche partie może przesuszać. Ma dziwną formułę, jakbym kładła na twarz taką papkę z wody i kredy. 

Nigdy nie byłam przekonana do podkładów w musie, zawsze myślałam, że robią smugi, są niewydajne. W sklepach mijałam je szerokim łukiem ale w końcu postanowiłam wypróbować. Nie pożałowałam. Chodzi o Essence soft touch mousse. Bardzo fajnie matuje twarz, daje satynowe wykończenie, twarz się szybko nie świeci, często przy nim nie używam pudru sypkiego. Aplikacja jest bardzo szybka, jest to duży plus jeśli zależy nam na szybkim makijażu z rana. Do wszystkich moich podkładów używam tego samego pędzla poniżej: Jest to HAKURO H52.


Użytkowanie widać, czyli nie kłamię mówiąc że ciągle go stosuję :-) (prawie wytarta firma). Pędzel jest jak dla mnie lepszy od 'języczkowego' ale też i nie najlepszy w swoim fachu. Zjada spore ilości podkładu, mimo że zawsze spryskuję go wodą przed użyciem aby zużycie zminimalizować. A winą albo i plusem jest bardzo gęste włosie. Pędzel jest bardzo dobrze wykonany - miękki, stabilny; włosie z niego nie wypada. Jednak ja przy najbliższej okazji wymienię go na inny.


Jak druga część podkładów prezentuje się na ręce:



Następnie Essence: (widać doskonale matujące wykończenie):



Część 3.

Pierwszym kremem BB który używałam był właśnie GARNIER - Miracle skin perfector. Całe szczęście, że dostałam go w prezencie, bo nie sprawdził się u mnie wcale. Po nałożeniu go na twarz, błyszczała się tak, jakby ktoś mnie nasmarował olejem... Mimo kilkukrotnego przypudrowywania, skóra cały czas po krótkim czasie robiła się tłusta. Moja strefa T nie jest tak tłusta jak ten krem BB :-)

AA - Make up BB- był drugim kremem BB jaki użyłam, zniesmaczona po uprzednim. Przy tym też się zawiodłam. Kolor najjaśniejszy podbija różem, na twarzy wygląda nieładnie/ nienaturalnie. Konsystencja też jest dziwna, nieprzyjemna jak dla mnie w nakładaniu. Dokładnie to samo mogę powiedzieć o kolejnym z 'serii drogeryjnej' kremie BB firmy NIVEA.

A tu was zaskoczę! Lirene - 2 w 1, fluid + baza jest jak dla mnie do tej pory numerem jeden jeśli chodzi o tańsze firmy podkładów, jest świetny! Czasami żałuję, że mam tylko tester z ciemnym odcieniem. Konsystencja jakby satynowa, ładnie stapia się ze skórą. Matuje wystarczająco dobrze. Twarz po jego użyciu jest taka od razu piękniejsza :) Bardzo polecam wypróbowanie jego i ocenienie samej :)

Rimmel - Stay matte. Jest to kolejny podkład, którym się rozczarowałam. Nigdy nie miałam takich problemów podczas rozcierania jak przy nim. Zostawiał na mojej twarzy okropne smugi, które w koooońcu po jakimś czasie udało się ujarzmić. Tester użyłam dokładnie dwa razy i na tym nasza znajomość się kończy.
 
Teoretycznie podkład L'oreal - Age re-perfect jest dla kobiet dojrzałych, ale ja i tak postanowiłam go spróbować na moją skórę. Daje jednolity, gładki efekt na twarzy, ładnie się z nią stapia. Kolor próbki miałam ciemny, używałam go w lato i był wręcz idealny. Nawilżał opaloną skórę, nie podkreślał suchych skórek. Rozprowadzanie nie sprawiało żadnych problemów. Na pewno kupię go z czystym sumieniem :-)

Lirene - puder kryjący w kremie. Nie ma co się po nim kokosów spodziewać, pamiętajmy iż jest to puder w kremie a nie podkład. Używałam go przez kilka lat za czasów bycia nastolatką. Nie jest zbyt trwały, ale za to lekki i idealny dla kobiet mających nieskazitelną skórę bez potrzeby silnego krycia lecz wyrównania kolorytu.

Lirene - Shiny touch - nie zachwycił mnie. Jak dla mnie podobny bubel co Rimmel - Stay matte. 

Prezentacja odcieni na dłoni:




A co u was sprawdza się a co nie? Może macie dla mnie jakieś inne podkłady do wypróbowania? 
Pozdrawiam serdecznie i zapraszam do przeglądania kolejnych postów :)

Don't understand? Translate :-)